Zajmowałam się szyciem odzieży gastronomicznej

Kiedyś jak byłam młoda to pracowałam w firmie, która szyła mundury dla żołnierzy. Po kilkunastu latach zakład jednak został zamknięty i musiałam znaleźć sobie jakieś inne zajęcie. Niewiele potrafiłam, bo całe życie tylko szyłam. Szukałam więc czegoś w swoim zawodzie.

Sprzedaż odzieży gastronomicznej w hurtowni 

odzież gastronomicznaZainteresowała mnie oferta pracy, którą znalazłam na tablicy informacyjnej w urzędzie pracy. Poszukiwali tam krawcowych i czułam, że los się do mnie uśmiechnął. Dostałam zatrudnienie bez żadnego problemu. W firmie, która mnie zatrudniła szyta była odzież gastronomiczna, która trafiała do jednej z największych w mieście hurtowni. Z pracą sobie poradziłam łatwo, bo przecież szyłam mundury, które jednak były nieco trudniejsze do uszycia. Szybko pokazałam, że było mnie stać na wiele i pracodawca był ze mnie zadowolony. Zależało mi na tej pracy i dawałam z siebie wszystko. Szyta przeze mnie odzież gastronomiczna była kupowana przez właścicieli hoteli, restauracji i innych punktów gastronomicznych. Miło było wejść do restauracji i widzieć obsługę w takiej odzieży. Po niespełna pół roku pracy dostałam jak stwierdził kierownik zasłużony awans. Zostałam zastępcą kierownika i nadzorowałam pracą innych krawcowych. Naturalnie szyciem odzieży gastronomicznej nadal się zajmowałam, ale zarabiałam już zupełnie inne pieniądze. Nawet pewnego razu zaproponowałam własny projekt, który przedstawiłam kierownikowi. Bardzo mu się spodobał. Były to spodnie kucharskie mojego autorstwa.

Ostatecznie doszłam do wniosku, że dobrze się stało, że musiałam szukać pracy, bo trafiłam do świetnej firmy, gdzie mój talent szybko został doceniony. Hurtownia, która się u nas zaopatrywała w odzież była zawsze zadowolona a to była przecież najważniejsze.